HISTORIA   RASY

  Duży Szwajcarski Pies Pasterski uważany jest za najstarszą ze szwajcarskich ras, której początki nie są do końca jasne i istnieją na ten temat różne teorie. Jedna z nich, rozpowszechniana min. przez Kellera, Kamera i von Hagena, wskazuje na pochodzenie Dużego Psa Szwajcarskiego wraz z Psem św. Bernarda od Molosa, dużego Brytana- psa towarzyszącego rzymskim legionom podczas ich najazdu na Alpy w 1 wieku p.n.e.
  Inna teoria mówi, że to Fenicjanie ok. 1100 r. p.n.e. przywieźli ze sobą dużą rasę psa do osad w Hiszpanii, skąd migrowały na zachód i wpłynęły na kształtowanie się zamieszkującego Pireneje hiszpańskiego Brytana- przodka rasy.
  Niektórzy szwajcarscy kynologowie i znawcy ras, jak np. Hans Räber, podkreślają fakt, iż Szwajcaria, jako kraj przechodni, jest ojczyzną mieszkańców ucieleśniających typ ludu granicznego, którego nie można przypisać do żadnego z byłych plemion europejskich. Według tego schematu psy pasterskie towarzyszące ludzkim plemionom powstały w wyniku przemieszania psów wiejskich z psami licznych najeźdźców i ludów, które przemierzały ten kraj. Od około 1515 r. – końca wypraw miśnieńskich, aż po wyprawy napoleońskie, szwajcarskie górskie doliny izolowane były od wpływów światowych zmian historycznych, co miało również wpływ na populację tutejszych psów. Poprzez prymitywny dobór hodowlany, hodowlę w pokrewieństwie, oddawanie szczeniąt sąsiadom, rodzinie, wytworzyły się określone odmiany lokalne.

 

 

 

Frans the Younger Pourbus
Portrait of Claude de Lorrain

Karel Dujardin
Woman Milking a Red Cow

Cornelis Dusart
Village Feast

 

 

WEB GALLERY OF ART

 

HISTORIA GSMD W EUROPIE

  Wcześni przodkowie Swissy byli używani przez rolników, hodowców bydła i kupców w centralnej Europie. Selekcyjna hodowla była przede wszystkim oparta na zdolności psa do wykonywania określonych funkcji, takich jak np. ciągnięcie wózków z ładunkiem czy stróżowanie. W konsekwencji grupa psów hodowanych według funkcji przybrała nazwę psów do bydła- Viehhunde.
  W XVIII i XIX wieku bardzo powszechny w całej Europie był duży pies rzeźnicki (Canis familiaris laniarius) charakteryzujący się twardym włosem oraz zbliżonym umaszczeniem, prawie wszędzie były to psy brązowe, żółte lub czarne z białymi i brązowymi znaczeniami.
  W XIX wieku psy były bardzo popularne w centralnej Europie jako pracujące dla rolników, rzeźników, mleczarzy, a ten pies zyskał sobie wówczas przydomek „konia biednych ludzi”. Szwajcarscy chłopi i kupcy z małych wiosek używali ich do wszystkiego. Rasy wywodzące się z małych rolniczych rejonów cechują się dużą wszechstronnością, gdyż dawniej, aby zapracować na swoje utrzymanie musiały pełnić rozmaite funkcje. Ich rola nie sprowadzała się jedynie do dźwigania i stróżowania, były nie tylko pomocnikami w pracy, ale też towarzyszami. Te cierpliwe i łagodne zwierzęta pilnowały również dzieci. W tym okresie były to przeważnie duże, silnie umięśnione psy z kolorowymi oznakowaniami, choć już wtedy kolor czarny z białymi i czerwonymi znaczeniami był przeważający. Te właśnie psy według Heima i Schertenleiba stały się najbardziej popularne na całej Wyżynie Szwajcarskiej zwłaszcza w latach 1860-1870.Na przełomie XIX i XX wieku ich liczba drastycznie zmalała. Dlaczego tak się stało, nie do końca jest jasne.   Trzydzieści lat to nie jest zbyt długi czas na prawie całkowite wyginięcie rasy. Według Heima, psy trzymane przez rolników szwajcarskich około 1900 roku były w większości kundlami. Na spadek liczebności Dużych Szwajcarskich Psów miało wpływ kilka czynników. Po pierwsze przyczyniła się do tego wzrastająca dostępność zmechanizowanego transportu, będącego bezkonkurencyjną alternatywą dla tradycyjnego użycia Swissy jako psa pociągowego. Po drugie większość chłopów- ówczesnych właścicieli tych psów, nie była fachowymi hodowcami i nie przywiązywali oni wagi do czystości krwi, ale do tego, aby psy wykonywały należycie swoją pracę. Poza tym około roku 1840 rozpoczął się duży napływ do Szwajcarii psów niemieckich, angielskich i innych. Przeważnie były to Owczarki Niemieckie, Rottweilery, Sznaucery, zdarzały się również psy pasterskie pochodzące z Bałkanów i Węgier a także angielskie Teriery. Do Szwajcarii napłynęło również mnóstwo różnorakich mieszańców, które zaczęto krzyżować, ponoć dla odświeżenia krwi, ze starymi, tutejszymi rasami. Przeważać więc zaczęły mieszańce i kundle.

 

Beethoven  vom Winterbührner Wäldchen

 

 

Berneński
Pies Pasterski

Duży Szwajcarski
Pies Pasterski

Merlot von der Erftquelle Deister

 

 

Appenzeller

Entlebucher

Z takich powodów w krótkim czasie Appenzellery, Entlebuchery, Duże Szwajcarskie Psy i Berneńczyki zachowały się w małych ilościach w oddalonych górskich dolinach. Nie bez znaczenia był tu również fakt, iż druga połowa XIX wieku to okres wielkiej popularności bernardyna. Heterozygotyczne pod względem ubarwienia psy trójkolorowe ustępowały więc miejsca rudo- białym, które można było poddawać hodowli bardziej ukierunkowanej pod względem maści. Często pies z powodu swojej maści awansował na bernardyna z dnia na dzień i niejednego takiego „bernardyna” Anglicy kupowali na berneńskim targu. Rudo- biała odmiana psa wiejskiego musiała być kiedyś bardzo częsta, gdyż do dziś funkcjonuje powiedzenie „więcej nie ma nawet rudych/ żółtych psów”. Albert Heim- znany szwajcarski kynolog i miłośnik szwajcarskich ras pasterskich, widział wiele dużych szwajcarskich psów, które typem odpowiadały rasie, jednak odbiegały od niej umaszczeniem. Dzięki dominacji maści czarnej nad żółtą czy rudą stosunkowo szybko można było doprowadzić do wyhodowania trójbarwnego potomstwa mając tylko jednego takiego samca. Dlaczego tak się nie stało? Jednak i tak Heim w szczególnym stopniu przyczynił się do ustanowienia przynoszących dobre efekty celów hodowlanych i wraz z Schertenleibem udowodnił, że z mieszaniny psów wiejskich i rzeźnickich można wyhodować poszczególne rasy.

 

 

 

 

Zdjęcia ze strony "Natural History Museum of Bern"

 

 

WKŁAD ALBERTA HEIMA i FRANZA SCHERTENLEIBA W ROZWÓJ RASY I POCZĄTKI HODOWLI

  W 1908 hodowca Franz Schertenleib z Rothöhe koło Burgdorfu, kupił w Schönentannen, jak mu się zdawało, silnego, ale krótkowłosego trzyletniego Berneńczyka. Zdecydował, że pokaże go sędziemu na najbliższej wystawie w Langenthal.
  Schertenleib utrzymywał w Rothöhe dom zdrojowy wraz z gospodarstwem, miał kilkadziesiąt gatunków kur, hodował też świnie i krowy, jednak pasjonował się szwajcarskimi psami pasterskimi. Posiadał właśnie Berneńczyki, które, mimo dużych rozmiarów, jako bardzo łagodne niczym nie zagrażały kuracjuszom.
  We wrześniu 1908 r. w Langenthal, na pokazie psów zorganizowanym z okazji jubileuszu 25-lecia Schweizerische Kynologische Gesellschaft (Szwajcarskiego Związku Kynologicznego) pies Schertenleiba wystawiony został jako „krótkowłosy Berneński Pies Pasterski”. Wśród organizatorów i sędziów pokazu był profesor Albert Heim z Zurychu, badacz i ekspert w dziedzinie kynologii zwłaszcza szwajcarskich ras, który rozpoznał w nim szwajcarskiego psa dużego typu i domagał się uznania go jako oddzielnej rasy. Dzięki jego zaangażowaniu w następnym roku SKG zapisało Dużego Szwajcarskiego Psa Pasterskiego w swojej Księdze Ras (SHSB).
  Psem, którego pokazano na wystawie w Langenthal był „Bello”, mający 67 cm. wysokości w kłębie o pięknej, silnej sylwetce, dobrym umaszczeniu i symetrycznym rysunku znaczeń. Schertenleib znalazł go w Schönentannen na drodze Schwarzenburg- Gurnigel. Bello, jeśli zgłoszono by go w grupie swojej rasy ( która wtedy jeszcze nie istniała), otrzymałby od Heima pierwszą lokatę na tej wystawie, jednak, jako zgłoszony wśród Berneńczyków, musiał zadowolić się drugim miejscem. Pies ten urodzony w roku 1905 zapisany został później w SHSB jako „Bello von Schlossgut” pod numerem (3965) a jego właścicielem został Jacob z Wohlen koło Berna.
  Po wystawie w Langenthal, Schertenleib, w okolicy Dürrbach, znalazł psa o imieniu „Barry”, którego wystawił w Langenthal w 1909 roku. Pies robił wrażenie nieco niezdarnego, był bardzo silny, o wysokości w kłębie 65 cm, ogonie stosunkowo krótkim, noszonym w linii grzbietu, krępych kończynach z wyżej zaznaczonymi na nich białymi znaczeniami niż u Bello i ogólnie nieco rozmytym rysunku znaczeń. Właścicielem Barrego został później Otto Imhof z Herzogenbuchsee- właściciel gospody „Zur Sonne”, a pies otrzymał stosowny przydomek „Barry von Herzogenbuchsee” i numer SHSB (4520). Schertenleib znalazł także sukę o imieniu „Bellina”, która oddał Johannowi Jaussi z Olten. Do pionierów rasy należy też „Nero” urodzony w listopadzie 1907r. zarejestrowany pod numerem (3966), „Mars (Staub) von Schlossgut” ur. w marcu 1908, wpisany pod numerem (4521) i urodzona w marcu 1908 roku suka „Flora von Schlossgut” wyhodowana przez samego Schertenleiba.
  Pierwszymi dużymi szwajcarskimi psami pasterskimi wpisanymi do SHSB były „Bello von Schlossgut”(3965) i „Nero von Schlossgut”(3966), jednak z uwagi na brak typowych suk można przyjąć, że właściwym założycielem rasy stał się „Barry von Herzogenbuchsee” (4520). W wyniku krycia nim „Anni von Schlossgut”- nie zarejestrowanej w SHSB suki i „Flory von Schlossgut” urodziły się „Hektor von Born”(5640) i „Belline von Herzogenbuchsee”(5645). Właśnie z tej wąskiej linii rozwinęła się hodowla czystej rasy.

 

Bello von Schlossgut

Barry von Herzogenbuchsee

Zdjęcia "Encyklopedia Psów Rasowych" - Hans Räber

Nero (Maurer)

 

Do roku 1936 wpisywano do SHSB dużo psów bez dokładnych danych o ich pochodzeniu. Zdarzały się więc w miotach szczenięta o cechach Berneńczyków, Bernardynów, czy Leonbergerów. Z 21 takich psów, znalezionych u szwajcarskich rolników i hodowców a będących określanych według ich fototypu, zaledwie siedem można znaleźć sięgając głęboko do rodowodów dzisiejszych psów. Początkowo, wyższą jakość hodowlaną reprezentowały psy, suki były najczęściej zbyt małe, dużo słabszej budowy, jako w wielu przypadkach wielokrotne krzyżówki Berneńczyka i Appenzellera. Ogólny wygląd pierwszych Dużych Szwajcarskich Psów Pasterskich odbiegał od obecnego wzorca. Płaszcz nie miał wówczas tak głęboko czarnej maści, podszestek był żółty, znaczenia bladożółte a nie rdzaworude, czaszka podobna do czaszki bernardyna o dość mocno zaznaczonym stopie i znacznie szersza niż mówi o tym obecny wzorzec, rysunek znaczeń też nie był tak symetryczny, jak się obecnie oczekuje.

 

 

 

Zdjęcia ze strony "Natural History Museum of Bern"

 

 

ROZWÓJ RASY W XX WIEKU W EUROPIE I STANACH ZJEDNOCZONYCH

  We wczesnych latach XX wieku populacja GSMD rosła bardzo powoli, nadal jest rzadką rasą, tak w USA, jak i w rodzimej Szwajcarii. Dopiero od 1933 około 50 psów rocznie było zapisywanych w SHSB. Poraz pierwszy standard rasy został opublikowany przez FCI w lutym 1939 roku.
  Podczas II Wojny Światowej psy te były używane przez Armię Szwajcarską i w 1945 ich liczebność oceniano na 350-400 psów. Wojsko używało ich do transportu zaopatrzenia, okazały się bowiem lepszymi zwierzętami pociągowymi niż konie, gdyż łatwiej sobie radziły z nierównościami terenu, a jednocześnie miały też większą wytrzymałość i milsze usposobienie niż inne psy.
  W 1967 r. Frederick i Patrycja Hoffman zobaczyli Dużego Szwajcarskiego Psa Pasterskiego w Niemczech, na pokazie we Frankfurcie. W roku 1968 Hoffmanowie z pomocą Perin G. Rademacher importowali jedną suczkę GSMD do USA. Od tego czasu zaczęło się kształtowanie Dużego Szwajcarskiego Psa Pasterskiego Klubu Ameryki (GSMDCA). Klub promował ostrożną selekcję hodowlaną, aby stopniowo wzrastała popularność tej rasy. W 1983 zarejestrowanych w Klubie było 257 psów. W 1985 rasa uzyskała prawo wejścia do American Kenel Club a w 1992 GSMDCA posiadał w AKC swój w pełni określony wzorzec. W lipcu 1995 Duży Szwajcarski Pies Pasterski został zakwalifikowany w American Kenel Club do Grupy Psów Pracujących.

 

 

 

Zdjęcia ze strony "Natural History Museum of Bern"

 

 

HISTORIA DUŻEGO SZWAJCARA W POLSCE

  Pierwsze psy tej rasy pojawiły się w Polsce w 1970r. Pierwszą sukę sprowadziła ze Szwajcarii aż do Rzeszowa pani Marta Gutowska, która tak wspomina swoją przygodę ze Szwajcarami:

  "Pierwsze egzemplarze rasy duży szwajcarski pies pasterski zostały do Polski sprowadzone w 1970r.    Była to zakupiona przeze mnie suka CONY (HONDA) von Thumegg ur. 01.08.1970. PKR 0-XXXI-9939, rej. 467/XIV/70. Szczenię to zostało sprowadzone do Polski po kilkuletniej korespondencji z hodowcą P. Richardem Kirschbichlerem z Austri. W jednym z listów zacytował słowa prof. Alberta Heima "szwajcarskie psy rodzą się już szkolone, człowiek musi tylko umieć to wykorzystać". Postanowiłam to sprawdzić, stąd większość informacji o moich szwajcarach dotyczy ich przydatności do szkolenia.
CONY (HONDA) von Thumegg w Tatrach
   W tym samym roku prof. W. Węgorek będący Dyrektorem Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu otrzymał w prezencie ze Szwajcarii psa ALI v. Buchsimoos, ur. 04.12.1969, PKR 0-XL-12204. Szybko właścicielem tego psa został Krzysztof Sikorski z Poznania. Moja suka CONY (HONDA) von Thunegg była pięknym przedstawicielem swojej rasy. W tych latach, gdy możliwości udziału w Wystawach Psów były bardzo niewielkie - zdobyła wiele ocen doskonałych: CONY (HONDA) von Thumegg, i jej dzieci-HEBAN i HOMO-HONDA z Lawiny 6 x CWC i 5 x CACIB (Budapeszt 1972, Poznań 1972, Opole 1973, Brno 1973 [ Berlin Zachodni 1975). Od 10 tygodnia życia była szkolona. Dyplom PT (Pies Towarzysz) uzyskała po trzykrotnym zdaniu egzaminu (za każdym razem oceniała 3 osobowa komisja - takie były wymogi w latach 70-80). Uzyskała kolejno 199/200 punktów, 200/200 pkt. i 200/200 pkt. - oczywiście oceny doskonałe i pierwsze lokaty.
   Wyższy stopień szkolenia PTD ( Pies Towarzysz Doskonały) zdała z oceną doskonałą na 198/200 pkt.
   Była pierwszym psem w Polsce, który zdobył kolejny stopień wyszkolenia PTT (Pies Towarzysz Tropiciel) - ocena bardzo dobra dyplom z Nr 1 wydany przez Główną Komisję Szkolenia Psów ZKwP. W 1974 r. na szkoleniu Górskiej Służby w Czechosłowacji uzyskała tytuł SLP III (pies lawinowy III st.) i od tego czasu była psem do dyspozycji GOPR. Była pierwszym psem lawinowym w Polsce.
   W następnym roku również na kursie w Czechosłowacji podniosła swe kwalifikacje uzyskując najwyższy stopień w tej dziedzinie SLP l. W 1975 r. w Berlinie Zachodnim wygrała puchar dla najlepszego psa pracującego wszystkich ras.




   Ta para psów (CONY-HONDA i ALI) nigdy nie dała potomstwa. Aby rozpocząć hodowlę tej rasy kupiłam w Szwajcarii 4-mies. szczeniaka ARLO (AUDI) v. Yorderbirch SHSP/LOS 268028, PKR 0-LXXII-20169, rej- 921/XIV/76. Pies był doskonały wystawowo, CACIB; ale nigdy nie został psem pracującym, ponieważ bardzo szybko musiałam zrezygnować z jego posiadania (w tym czasie szkoliłam psy do GOPR i nie chciałam dopuścić do konfliktów między samcami). Nowymi właścicielami tego psa zostali pp Majerowie z Wrocławia.
   Po tej parze psów (CONY-HONDA i ARLO-AUDI) uzyskałam dwa mioty.
   Z pierwszego warto wspomnieć o sukach:
  1. GELLA z Lawiny wł. H. Piotrowski z Rzeszowa. Suka doskonała, szkolenia w stopniu PT i PTD. Suka ta była matką psa lawinowego z Karkonoszy ORLA SKAŁA z Piotrogrodu wł. Piotr Lucerski z Wrocławia.
  2. GAPA-TOYOTA z Lawiny ur. 28.03.1977, PKR 0-LXXX-21751, rej. 998/XIV/77,(wł. M. Gutowska), która pierwszy egzamin PT zdała mając 5,5 miesiąca na ocenę doskonałą 199/200 pkt.

   Z drugiego miotu zostały u mnie:
  1. HOMO-HONDA z Lawiny ur. 01.04.1978, PKR 0-LXXXIX-24049, doskonała eksterierowo, zwyc. CACIB (Brno) egzamin PT z punktacją 199/200 i dosk. oceną lok. 1/48 w Krakowie i 199/200 lok.1/19 w Rzeszowie
  2. HEBAN z Lawiny, doskonały zwyc. CACIB (Brno). Szkolony był do ratownictwa górskiego. Szkolenie nie zostało zakończone z powodu kontuzji psa.


HOMO-HONDA i HEBAN z Lawiny   Dalsza hodowla prowadzona była w dużym pokrewieństwie ze względu na brak możliwości wyjazdów do krycia jak i zakupu nowych psów. Ze skojarzenia rodzeństwa z tego samego miotu (za zgodą Komisji Hodowlanej ZKwP) otrzymałam suczkę JAWA z Lawiny (o. HEBAN z Lawiny, m. HOMO-HONDA z Lawiny) ur. 18.05.1980 r., PKR 0-CXIV- 29935, rej. 1400/XIV/80. Suczka szkolona była eksperymentalnie od 3 tyg. życia. W tym czasie jeszcze nikt w Polsce nie słyszał o psich przedszkolach i żadnym wczesnym motywowaniu do pracy. Szczenię było przygotowane do egzaminu w wieku 10 tygodni, egzamin zdało w wieku 15 tyg.HOMO-HONDA i HEBAN z Lawiny na wystawie w Bytomiu 191p./200 ocena bdb, a dwa dni później w Rzeszowie 200/200 pkt. ocena doskonała. W wieku 4,5 miesiąca na eliminacjach oddziałowych do Mistrzostw Polski PT była na 3 (197/200) a udział w Mistrzostwach Polski PT w Łodzi brała mając 4 miesiące i 3 tygodnie. Mimo nieprzespanej nocy (dojazd pociągiem z przesiadkami) i ciągłego ulewnego deszczu, szczenię uzyskało 186/200 pkt. ocenę bdb i XI lokatę na 26 dorosłych najlepszych psów z Polski wybranych w drodze eliminacji oddziałowych. O ile wiem, to nikt nie powtórzył tego "rekordu szkolenia dziecka" w żadnej rasie, mimo, że minęło już 26 lat od tego eksperymentu. Dalsze losy JAWY to szkolenie ratownicze GOPR - suka nigdy nie została użyta do hodowli.
HOMO-HONDA i HEBAN i ich dziecko JAWA z Lawiny   Hodowla na bazie tych psów musiała samoistnie upaść ze względu na duże pokrewieństwo egzemplarzy i często występujące wady wrodzone szczeniąt. Następnym podejściem do tego zagadnienia było sprowadzenie przeze mnie w 1986 r. z Niemiec suki BOGNA mit der weisse Weste (PANDA) ur. 26.10.1086 r.. PKR NI-294, rej. 2671/XIV/87.
JAWA z Lawiny i ORLA SKAŁA z Piotrogrodu w Tatrach JAWA z Lawiny-początek szkolenia (3 tygodnie) JAWA z Lawiny z zaorzyjaźnionym Berneńczykiem w zaprzęgu Ania Gutowska, HOMO-HONDA i JAWA z Lawiny HOMO-HONDA z Lawiny i jej córka JAWA z Lawiny

JAWA z Lawiny na I Mistrzostwach Polski PT   Suka była piękna eksterierowo, ale nigdy nie była użytkowo psem tej klasy, co HONDA i jej potomstwo. Jej partnerem hodowlanym był import KOSMOS von der Beerlage (GŁAZ) PKR I-X-1889, wł. Piotr Lucerski z Wrocławia. Pies piękny, wielokrotnie doskonały, zw. Ch. CACIB. Był psem lawinowym szkolonym i pracującym w GOPR. BOGNA mit der weisse Weste (PANDA)
   Para ta dała bardzo mało szczeniąt (w miocie 1-2 szt.) z których, o ile wiem, tylko pies CEMOL z Lawiny ur. 10.07.1992 r., PKR II-CXI-22555, rej. 3455/XIV/92, wł. Wiesław Rut z Przeworska był szkolony. Uzyskał stopnie PT l i PT II oraz brał udział w reprezentacji rzeszowskiego oddziału ZKwP na Mistrzostwach Polski PT. Eksterierowo doskonały, ale nieco gorszy niż jego ojciec. BOGNA (PANDA) uległa wypadkowi, w którym odłamki szkła uszkodziły jej oko - została więc wycofana zarówno z pracy, jak i z wystaw i hodowli. Do śmierci była po prostu kochanym psem domowym."

  Kolejną hodowlę założyli państwo Złotowscy z Bydgoszczy, sprowadzając sukę z Niemiec, która pokryta psem pana Lucerskiego urodziła 7 szczeniąt. Psy z tej linii trafiły między innymi na Słowację, a obecnie ich potomkowie pojawili się w Polsce ponownie. W pierwszych polskich hodowlach oprócz psów bardzo wartościowych pojawiały się też takie z wadami jak np. zbyt szczupła budowa ciała, zbyt wiele białych znaczeń,tzw. błękitne umaszczenie i tyłozgryz. Odpowiedni dobór hodowlany przyczyniał się jednak do prawidłowego rozwoju rasy w kolejnych pokoleniach. Obecnie najdłużej działającą polską hodowlą jest "Refugium" pani Barbary Wierzbickiej z Warszawy. Pierwsza suka Jaga Ninta Dansko Krakatau trafiła tu z Danii w 1992 roku, a dzisiejszy trzon stanowią szwajcarski pies Leonidas zum Ringo dem Grossen i suka Lava Refugium. Hodowla "Refugium Polonica"  jest specjalistyczna- nastawiona tylko na jedną rasę. Na dzień dzisiejszy Duże Szwajcary w Polsce kupić można w zaledwie kilku hodowlach.



www.storat.pl

 

 

Szkolenie psów lawinowych - druga od lewej Marta Gutowska z Jawą

Zdjęcie z artykułu "Czworonożni ratownicy"

Materiały w części o historii rasy w Polsce zamieściłam dzięki uprzejmości pani Marty Gutowskiej, a także informacjom od pani Barbary Wierzbickiej, za co serdecznie dziękuję.